Gorce w obiektywie

Uchwycić Gorce w obiektywie, pokazać je z takiej strony, by dla tych, którzy jeszcze po nich nie wędrowali, stały się celem numer 1. Trudne zadanie i na pewno wielu poradziło sobie z tym o niebo lepiej. Mimo tych wielu uchybień zachęcam do przejrzenia galerii fotografii ukazującej gorczański świat, który w bezpośrednim kontakcie jest przynajmniej dwukrotnie bardziej uroczy.

Na Lubań!

Gdy zbieraliśmy się do opuszczenia noclegu w Studzionkach senior rodu wskazując na Runek powiedział: „Ta góra najpiękniej wygląda jesienią, jest cała kolorowa”. Musieliśmy mu zawierzyć, gdy spoglądaliśmy na wierzchołek, który tylko w odcieniach zieleni prezentował się w drugiej połowie sierpnia.

Pożegnanie z Turbaczem

Tego dnia ostatni raz wyszliśmy ze Schroniska PTTK na Turbaczu. Nasz cel czyli dotarcie na Lubań podzieliliśmy na 2 dni. Pierwszego chcieliśmy dotrzeć do Studzionek w Ochotnicy Górnej. Czasu na wędrówkę mieliśmy więcej niż mnóstwo.

W pogoni za Tatrami

Pobudka, śniadanie i pakowanie małego plecaka – poranna rutyna górskich turystów kolejny raz stała się naszym udziałem. Tego dnia w Gorcach pogoda dopisywała. Niebo było na tyle czyste, że już przy schronisku mogliśmy dojrzeć Tatry. Takie warunki cieszyły nas niezmiernie, bo w planach mieliśmy wejście na wieżę widokową na Gorcu.

Deszcz w Gorcach

Poznawanie Gorców rozpoczęliśmy od wędrówki na Kudłoń. Przystąpiliśmy do niej umiarkowanie wczesnym rankiem ze schroniska na Turbaczu. Tego dnia Gorce były bardzo mokre, a nisko sunące szare chmury zapowiadały kolejne deszcze. Pogoda jeszcze nigdy nie pokrzyżowała nam planów, stąd pewni swego ruszyliśmy żółtym szlakiem.

Wejście na Turbacz

Odrobiny cierpliwości i nieco więcej wytrzymałości potrzebowaliśmy, by wejść na najwyższy szczyt Gorców. Najtrudniej było nam wyjść z Rabki-Zdrój. W miejscowości szlak czerwony jest bardzo rzadko znaczony, przez co mieliśmy wątpliwości, co do słuszności obranej drogi. Na szczęście problem ten zniknął tak szybko, jak zniknęły za nami ostatnie zabudowania.