Lolita

Lubię czytać klasykę, bo mnie z reguły nie zawodzi. Trudno w niej o przypadek. Dobra literatura broni się sama, czytają ją kolejne pokolenia i umiejętnie opiera się czasowi. Czy tak właśnie jest z Lolitą Vladimira Nabokova?

Książka o pedofilii

Książka może szokować, choć nie musi. Pedofilia istnieje, mówi się o niej, choć w naszym kraju w moim odczuciu wciąż zbyt cicho. Jednocześnie zdaję sobie sprawę, że w momencie, gdy Lolita trafiła do druku, była bardziej niż kontrowersyjna, skoro wielu wydawców odmówiło jej publikacji. Ale sam podczas lektury byłem daleki od szoku.

Oto pedofil obsesyjnie pragnie 12-letniej Dolores. Oczywiście osiąga cel, ale na nim nie poprzestaje, bo wykorzystuje seksualnie dziewczynkę, którą określa nimfetką przez wiele miesięcy. Wyrachowany do cna, próbuje cały czas tłumaczyć swoje zachowania, gwałty, plany i szuka okoliczności łagodzących.

Złotousta bestia

1-osobowa narracja mydli oczy. Finezyjne, pełne subtelności zdania o niezdrowej fascynacji urzekają i zarazem usypiają czujność. Język powieści jest ponadprzeciętny i tak wyjątkowy, że w zderzeniu z bogatą kreacją bohatera rodzi dysonans. Tak prowadzona relacja przez Humberta Humberta sprawia, że chce się go polubić i zapomnieć, że to kawał zwyrodnialca. Nabokov rozegrał to świetnie, tak pięknie pisze o potwornościach, że jestem niemal gotów je oswoić, tolerować, przymknąć na nie oko i pomyśleć „tacy są ludzie”.

A bohaterowie Lolity pokazują jak amerykańskie społeczeństwo jest lub chce być ślepe na niezdrową relację ojczyma i pasierbicy. A może milczą, bo sami ulegli zboczeniom jak Gaston Godin lub chcą być na wskroś nowocześni jak dyrektorka szkoły w Beardsley.

To oczywiście też społeczeństwo, w którym między dorosłymi a nastolatkami następuje rozłam kulturowy. Młodzi to konsumenci prostej rozrywki, kultury masowej. To co ich interesuje, krzyczy z plakatu. Oczytany i inteligentny Humbert, który jest odnośnikiem do wielu dzieł literackich, mocno kontrastuje z młodą Lolitą.

Zaraz, zaraz! To co w takim razie w tej książce jest nie tak? W moim odczuciu Lolita długimi momentami jest nudna. Dominuje tutaj obsesja Humberta, jego myśli, pragnienia, doznania. To sprawia, że niewiele się dzieje i dopiero ślub z Charlottą, matką Dolores, nadaje wydarzeniom tempa, choć nie na długo. Podróż bohaterów po Ameryce znów sprawia, że powieść spowalnia. Na odstawienie książki jest trochę już za późno, a i ciekawość domaga się odpowiedzi na podstawowe pytanie: jak to wszystko się skończy?

Nie oceniam Lolity za arcydzieło. Niestety przez upływ czasu, nieco stępił się jej skandalizujący temat. Nie umiem też przyznać, że książka mnie porwała. Jednak to wciąż bardzo dobra literatura i warto ją poznać choćby dla finezji słów.

Ten post ma 6 komentarzy

  1. Natalia

    Miałam już kilka podejść do „Lolity” jednak nie był to jej czas. Mimo wszystko chciałabym do niej wrócić by w końcu ją przeczytać, bo moim zdaniem warto ją znać.

    1. Ajkub

      Nie dziwię się, że odbiłaś się od książki. Początek mnie tak nudził, że byłem bliski odpuszczenia. Mimo wszystko cieszę się, że przeczytałem „Lolitę”.

      Dziękuję za komentarz :)

  2. Ambrose

    „Lolitę” czytałem, ale wg mnie nie jest to najlepsza powieść Nabokowa. Mnie bardziej przypadły do gustu „Dar” oraz „Blady ogień”. Tyle, że Nabokow to pisarz b. specyficzny, który uwielbia bawić się z czytelnikiem. Stąd oprócz treści istotną składową jego dzieł jest forma (kwintesencją takiej układanki pełnej nawiązań, aluzji i gierek jest właśnie „Blady ogień”). Jeśli ktoś jednak nie jest fanem literackich eksperymentów to raczej nie będzie cieszył się prozą tego autora ;)

    1. Ajkub

      Dzięki za nakierowanie. Nie wykluczam, że jeszcze sięgnę po prozę autora, bo i nietypową prozę lubię. Do tego jednak potrzebuje więcej czasu, by móc uważnie czytać.

  3. Jola

    ,, Lolity,, jeszcze nie czytałam, ale mam ją w planach czytelniczych. Prozę autora lubię, więc to tylko kwestia czasu i sięgnę po powieść. Trochę mnie zmartwiło, to że książka nie do końca Cię porwała…

    1. Ajkub

      Nie ma sensu się martwić. Gusta są różne i pięknie jest się różnić. Do „Lolity” zachęcam, a ja sam też jeszcze chcę z Nabokova coś przeczytać. Dziękuję za komentarz i zapraszam do zaglądania tutaj od czasu do czasu.

Dodaj komentarz