Romantyzm 2.0: o Tatrach

Pasące się owce w dolinie

Ta historia wygląda tak. Widzimy się zbyt często; mijamy; bywa, że rozmawiamy. Wszyscy mówią, że jesteś urocza – to prawda, nie przeczę. Dni płyną, nie wracają, między nami po staremu ciągle nic. W końcu przychodzi ta noc – noc naszego pierwszego tańca. Stajesz przede mną, najpiękniejsza ze wszystkich. Pierwsze kroki, naturalne uśmiechy, trochę szczerości i nagle trach! Olśnienie i blask!

Czytaj dalejRomantyzm 2.0: o Tatrach

Ścieżka nad Reglami

Wielka Polana w Dolinie Małej Łąki

Ostatniego dnia w Tatrach zmęczeni wędrówką wokół Kondratowej Doliny wrzuciliśmy na luz. Postanowiliśmy przespacerować się spokojnym i bezpiecznym fragmentem Ścieżki nad Reglami, między Dolinami Kościeliską i Strążyską. Wisienką na torcie miało być wejście na Sarnią Skałę, ale nasilający się deszcz ostatecznie zniechęcił nas do tego.

Czytaj dalejŚcieżka nad Reglami

Dwie przełęcze, dwie góry

Oglądam Kondratową Dolinę

Na przedostatni dzień w Tatrach wybraliśmy sobie za cel Kondratową Halę. Założyliśmy, że po dotarciu na miejsce zastanowimy się, gdzie skierujemy się dalej. A chcieliśmy wejść wyżej, bo wreszcie doczekaliśmy się bezchmurnej i słonecznej pogody. To oznaczało, że czeka nas wiele pięknych górskich panoram.

Czytaj dalejDwie przełęcze, dwie góry

Kasprowy Wierch klasycznie

Kozica przed Przełęczą między Kopami

Zimą na Kasprowy Wierch weszliśmy kilka lat temu. Była to wycieczka pełna brawury i nieodpowiedzialności. Wiodła nas w górę głupia lekkomyślność: nie zważaliśmy na zagrożenia lawinowe, na pogodę, po prostu napieraliśmy na szczyt. Na szczęście dorośliśmy, a nasza świadomość górska znacznie wzrosła. Chcieliśmy na wierzchołek wejść jeszcze raz, po bożemu, a także zejść z niego, a nie zjechać kolejką jak poprzednio.

Czytaj dalejKasprowy Wierch klasycznie

Nie jestem z cukru

Przed Halą Ornak

Bywa i tak w górach, że deszcz pada całymi dniami, przez co ciężko zmusić się do wędrówki. Znam na to tylko jedną radę: powiedzieć sobie „przecież z cukru nie jesteś, nie rozpuścisz się” i wyjść na szlak. Tak też zrobiłem kolejnego dnia w Tatrach, kiedy chciałem przekonać się, czy da się wejść na Ornak.

Czytaj dalejNie jestem z cukru