Grzbietem Skrzycznego

Czerwone niebo podczas zachodu słońca

Kolejny dzień i powtórne podejście pod Baranią Górą. Nie lubię tego, ale czasem trzeba powielić część trasy, by dojść w nowe miejsce. „Nowe” nie jest tu najlepszym przymiotnikiem, bo fragment szlaku od Malinowskiej Skały do Skrzycznego znam z zimowego wypadu z roku poprzedniego. Czy to mi przeszkadza? Bynajmniej.

Czytaj dalejGrzbietem Skrzycznego

Na Skrzyczne

Pod Skrzycznem

Do wejścia na Skrzyczne nie zniechęcił nas silny wiatr i minus 13 stopni. Wjechanie na szczyt kolejką nie wchodziło w grę, to kompletnie nie dla nas. Nie po to są góry.

Ruszyliśmy na szlak i zorientowaliśmy się, że każda otwarta przestrzeń będzie zasypana śniegiem. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Trud włożony w przecieranie drogi rekompensowały widoki na północny Beskid Śląski.

Czytaj dalejNa Skrzyczne