Dobre miejsce do umierania

Przed lekturą Dobrego miejsca do umierania o najnowszej historii Kaukazu miałem mocno fragmentaryczną wiedzę. Wstyd przyznać, ale nigdy nie zmusiłem się do tego, by zrozumieć, na czym polegają konflikty w tym rejonie świata. Po książce Jagielskiego w końcu rozumiem tę problematykę i właśnie to jest najlepszą dla niej rekomendacją.

Czytaj dalejDobre miejsce do umierania

Konsekwencje lektury

Z lekturą trylogii Philipa Pullmana uległy zmianie moje oczekiwania co do literatury, którą chcę aktualnie czytać. Przede wszystkim zrozumiałem, że czas na dwa rozstania. Muszę odejść od fantastyki na jakiś czas, gdyż czuję się nią przesycony. Nie chcę też czytać serii książkowych. Zdecydowanie wolę wchodzić z nową książką w nowy świat przedstawiony i poznawać nieznane. Wykombinowałem, że nadmienione rozłąki to doskonała okazja, by poznać lepiej twórczość polską ostatnich 25 lat, czyli powstałą po transformacji. Doświadczyć na tyle, na ile pozwolą miejskie zbiory biblioteczne.

Frederick Forsyth

Frederick Forsyth

Dekadę temu zaczytywałem się w twórczości angielskiego powieściopisarza Fredericka Forsytha. Pierwsza książka? „Dzień Szakala”! A później wszystko, co znalazłem w miejskiej bibliotece: „Akta Odessy”, „Psy wojny”, „Czwarty protokół”, „Negocjator” i „Fałszerz”. Z wymienionych najciekawszymi są według mnie dwie pierwsze powieści Forsytha, które umiałbym opisać. Kolejne wyparowały z mojej pamięci i tyle tylko wiem, że je przeczytałem.

Czytaj dalejFrederick Forsyth