Kwiecień plecień

Motor WSK stojący na Przysłopie

Plan na Beskid Sądecki był prosty: wejść na Radziejową i przewędrować tyle, ile się da. Wiedziałem, że pogoda będzie nieciekawa i zmienna, by nie napisać kapryśna. Ale bardziej niż aury obawiałem się swojej kondycji, bo choć czułem się wypoczęty, to w nogach miałem zaledwie wejście na Bereśnik i Dzwonkówkę z dnia poprzedniego. Przygotowany na wszystkie ewentualności ruszyłem z samego rana w trasę.

Czytaj dalejKwiecień plecień