Romantyzm 2.0: o Tatrach

Ta historia wygląda tak. Widzimy się zbyt często; mijamy; bywa, że rozmawiamy. Wszyscy mówią, że jesteś urocza – to prawda, nie przeczę. Dni płyną, nie wracają, między nami po staremu ciągle nic. W końcu przychodzi ta noc – noc naszego pierwszego tańca. Stajesz przede mną, najpiękniejsza ze wszystkich. Pierwsze kroki, naturalne uśmiechy, trochę szczerości i nagle trach! Olśnienie i blask!

Wyjście z doliny

Pieprzyć niemoc! Słabość dnia poprzedniego musiała być wypadkiem przy pracy. Z Gór Kamiennych chciałem wyjść z poczuciem, że zaliczyłem maksymalną ilość wzniesień. Gonił mnie rozkład pociągów, ale czasu i tak miałem sporo.

Sztuka cierpienia

Tydzień przed Wielkanocą wyjechałem w Góry Wałbrzyskie i Kamienne. 2-dniowym wypadem chciałem odbić sobie długą przerwę od zdobywania szczytów. Liczyłem także, że załapię się na końcówkę zimy: na śnieg, lód i śniegowe błoto. Udało się!

Wataha w podróży. Himalaje na czterech łapach

Książka Wataha w podróży. Himalaje na czterech łapach szczerze mówiąc rozczarowała mnie. Myślałem, że będzie to książka o podróży, a podróży jest w niej niewiele. Ale może zacznę od początku.

Los utracony i Fiasko

Imre Kertesz – noblista. Tyle wiedziałem o węgierskim pisarzu przed sięgnięciem po jego książki. Ta jedyna informacja skłoniła mnie do wypożyczenia bibliotecznego egzemplarza Losu utraconego.

  • Post category:Blog

Ułożyć kostkę Rubika

Próbowałem wiele razy. Podpatrywałem tych potrafiących. Trwałem w przekonaniu, że nie jest mi to dane i nigdy jej nie ułożę. Dopiero miesiąc temu, po kilku godzinach nauki z załączonym filmem moja kostka Rubika każdą ze ścian miała w jednym kolorze. Co za satysfakcja, jaki wyłom w nudnej codzienności!

Chatka na Klimczoku

Pierwszy raz chatkę stojącą na wschodnim zboczu Klimczoka obejrzeliśmy poprzedniego roku zimą. Spodobała się nam bardzo, pomimo że głęboki śnieg skrył przed nami eksponaty rozłożone wokół domku.

  • Post category:Blog

Grzybobranie

Z koszykami, z nożykami, drepcząc wzdłuż torów szliśmy na grzyby. Nie mieliśmy auta, przez co celem był najbliższy nam las. Chodzili tam i inni niezmotoryzowani w poszukiwaniu szczęścia, a cała reszta ciągnęła w swoich gablotach do borów przepastnych, dalekich i ponoć bardziej zagrzybionych.