Sztuka cierpienia

Sztuka cierpienia

Tydzień przed Wielkanocą wyjechałem w Góry Wałbrzyskie i Kamienne. 2-dniowym wypadem chciałem odbić sobie długą przerwę od zdobywania szczytów. Liczyłem także, że załapię się na końcówkę zimy: na śnieg, lód i śniegowe błoto. Udało się!

Wśród ruin

Stacja Wałbrzych Główny znajduje się w sąsiedztwie Góry Zamkowej i właśnie od niej rozpocząłem wędrówkę. Na wzniesieniu, w ruinach zamku zaskoczyłem łanię, która szybko czmychnęła w dół. Śnieg częściowo przykrywał pozostałości fortecy, ale z resztek murów wnioskowałem, że do najmniejszych ona nie należała. Ze zgliszcz świetnie widziałem mój następny cel – Górę Borową.

Góra Borowa

Borowa to najwyższy szczyt Gór Wałbrzyskich o wysokości 853 m n.p.m. Niewiele? Tylko na papierze, bo jej wysokość względna robi swoje. Stromy stok i mokry śnieg wystarczył, abym dostał w kość. Na szczęście na szczycie czekała nagroda: wieża widokowa. Obejrzałem Góry Sowie, ale przede wszystkim próbowałem ogarnąć Góry Kamienne, w kierunku których dziś wędrowałem.

Zejście z Borowej wymęczyło mnie w równym stopniu co wejście. Szedłem i czułem, jak słabnę. Kląłem na siebie, bo zaniedbałem się w ostatnim czasie i oto otrzymywałem karę.

Kolejne strome zejście do Rybnicy Małej przypieczętowało mój los tego dnia: cierpienie. Śmieszna wysokość, kilka stromizn i nagle okazało się, jak w marnym stanie jestem.

Bardzo zły na siebie przeszedłem na stronę Gór Kamiennych. Byłem w połowie drogi, a ślimaczyłem się, jakbym miał za sobą długie kilometry drogi. Serce waliło mi jak kowalski młot i nawet zacząłem się martwić, czy czasem nie zastrajkuje. Sam, w mniej popularnym miejscu, mógłbym czekać na pomoc długie godziny. Postanowiłem częściej przystawać, częściej łapać oddech i wędrować maksymalnie oszczędnie.

Zwalić się pod Waligórą

Przez Skalne Bramy, Jeleniec i Turzynę powoli brnąłem na Przełęcz Trzech Dolin. Ucieszyłem się ogromnie, gdy wreszcie dotarłem na otwartą przestrzeń, zobaczyłem Waligórę i moją dzisiejszą metę – schronisko Andrzejówka.

Po rozlokowaniu się w schronisku postanowiłem, że spróbuję wejść na Waligórę. W ten sposób zdobyłbym 2 najwyższe szczyty 2 pasm górskich w jeden dzień. Nic z tego! Szlak na wierzchołek był oblodzony i bardzo niebezpieczny. W rakach wszedłbym bez problemu, ale nie przypuszczałem, że przydadzą się na takiej wysokości i nie miałem ich przy sobie. Odpuściłem. Wróciłem do schroniska, zjadłem syty obiad i postanowiłem dobrze wypocząć przed jutrzejszym dniem.

Dodaj komentarz