Ucieczka z Auschwitz

Byłem przekonany, że w tej książce przeczytam przede wszystkim o ucieczce z nazistowskiego obozu. Pomyliłem się. Stanowi ona tylko niewielki fragment wspomnień Andrieja Pogożewa. I muszę przyznać, jestem przez to nieco rozdarty. Z jednej strony doceniam, że autor szczegółowo pokazał życie radzieckich jeńców KL Auschwitz. Z drugiej strony byłem zawiedziony, bo okoliczności wydostania się na wolność zajęły zaledwie 30 stron.

Literatura obozowa

Kilka, a może kilkanaście książek o nazistowskich fabrykach śmierci mam już za sobą. Staram się ich nigdy nie oceniać przez pryzmat literackości, który jest dla mnie mocno drugorzędny. Skupiam się na tym, co opisują: faktach, ludziach, uczuciach. Dla mnie jest to esencja literatury opowiadającej o wojennej niewoli i śmierci. Wspominam o tym, bo Ucieczka z Auschwitz literacko nie zachwyca. Jeśli jednak odsunę na bok wartość artystyczną i skupię się na samej historii, to książkę oceniam dobrze.

Nie tylko Żydzi. Nie tylko Polacy

Pogożew przedstawia los radzieckich więźniów. Sowiecka perspektywa to najmocniejszy atut książki. Nie czytałem do tej pory wspomnień ukazujących dolę jeńców, których ojczyzną był ZSRR. Gdyby ta książka opisywała los Żydów lub Polaków, byłaby przeciętna. Ale autor opowiada na tyle przekonująco, że na długi czas zapomniałem o ponad milionie osób innych narodowości, które zgładzono w obozie w Oświęcimiu. Plastyczne opisy okrucieństw i brutalnych zabaw, jakich dopuszczali się nazistowscy kapo wobec Sowietów przerażały mnie. Współczucie dla ofiar mieszało się we mnie z odrazą do oprawców. Nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że to radzieccy obywatele stanowili główny cel eksterminacji Niemców.

Można uznać za cud fakt, że autor przetrwał w tak skrajnie wrogim miejscu, w którym większość jego rodaków zginęła. Ale przeżycie Andrieja Pogożewa to wypadkowa umiejętności dostosowania się, fizycznej i psychicznej siły, ciągłej czujności oraz szczęścia. Jego ucieczka z kolei to mieszanka cierpliwości, przypadku, determinacji i odwagi. Pozostał mi tylko żal, że autor nie zdecydował się opisać odzyskania wolności bardziej obszernie. 30 stron to niewiele. Tytuł podsycił mój apetyt na ucieczkę jako lejtmotyw książki.

W zamian otrzymałem bogaty opis życia obozowego. I nie kłóciłbym się z takim wyborem, gdybym gdzieś wcześniej o tym wszystkim już nie czytał. Z tego wnioskuję, że dla osoby, która z literaturą holokaustu nie miała styczności, wspomnienia Pogożewa będą książką bardzo interesującą, a przy tym być może silnie szokującą.

Wpisy o podobnej tematyce

Dodaj komentarz