Trzech panów w łódce (nie licząc psa)

Dziś o książce, która nie przetrwała próby czasu. Jak to? Dlaczego? Nie może być! A jednak! Tylko nielicznymi fragmentami wzbudza ciekawość. Humor jest zbyt przewidywalny by rozśmieszać. Narracja drażni – prowadzi czytelnika za rękę, traktując go jak półanalfabetę.

Trzech londyńczyków postanawia przez dwa tygodnie płynąć łódką po wodach Tamizy… z psem. Przygotowania i sama podróż dają mężczyznom okazję do wielu opowieści, historyjek i anegdot. Tak w największym skrócie można streścić fabułę.

W gruncie rzeczy, by być uczciwym muszę napisać, że Jerome Klapka Jerome napisał dobrą książkę. W swoim czasie musiała być interesująca, bawić angielskim humorem, a narracyjnie wpisywała się w ówczesną technikę prowadzenia opowieści. Sęk w tym, że nie jestem krytykiem z tamtych czasów. Liczyłem na to, że Trzech panów w łódce (nie licząc psa) zainteresują mnie i rozweselą. Niestety, wynudziłem się, a tylko dwa razy szczerze uśmiałem.

Czy coś ratuje książkę autora? Tak. Obraz XIX-wiecznej Anglii oraz historyczne informacje zawarte w kilku anegdotach. Ale zastrzec muszę, że to kraj widziany oczyma klasy średniej, przez co jest to obraz pozytywny, czysty, łagodny i utemperowany.

Na końcu napiszę coś niespójnego z powyższymi uwagami. Myślę, że miałem do tej książki zbyt duże oczekiwania i powinienem na nią patrzeć tylko historycznie. Wtedy z dużym prawdopodobieństwem napisałbym w ostatnim zdaniu tej krótkiej recenzji, że książkę warto przeczytać. Sprawdźcie, czy dobrze przypuszczam.

Ten post ma 4 komentarzy

  1. Ambrose

    Kiedyś zakupiłem polsko-angielskie wydanie tej książki i nawet zacząłem czytać, ale odłożyłem po pierwszych paru stronach. Ale było to tak dawno, że nie pamiętam żadnych wrażeń związanych z tą krótką lekturą. Obecnie nie potrafię zlokalizować tej powieści w swojej biblioteczce, ale po takiej recenzji nie mam ochoty na szerzej zakrojone poszukiwania ;)

    1. Ajkub

      Może warto? Na Lubimyczytać książka wcale nie ma złej oceny. Na dniach spotkałem się z recenzją, która była pozytywna, na jednym z blogów, nie pamiętam którym.

  2. Jola

    Miałam w planie ją przeczytać, ale troszkę mój zapał ostygł po tym co napisałeś. Czyżby nie sprawdziła się jako klasyka? Może podejdę do niej tak jak radzisz….

    1. Ajkub

      Z czytaniem klasyki tak już jest, że raz po raz zmierzamy się z czymś, co bardzo źle zniosło próbę czasu. Możemy spróbować doceniać takie pozycje z perspektywy czasu, kiedy się ukazały i docenić lub skrytykować mierząc je miarą XXI wieku.

Dodaj komentarz