Trębacz z Tembisy

Przy pierwszej lekturze Wojciecha Jagielskiego postanowiłem, że sięgnę po jego inną książkę. Przypadkowy wybór sprawił, że przeczytałem opowieść z happy endem o życiu Nelsona Mandeli i losach Republiki Południowej Afryki.

Film a książka

Warte uwagi. Kiedy zbliżałem się do połowy lektury, program 2. Telewizji Polskiej wyemitował film Mandela: Droga do wolności. W ten sposób poznałem z wyprzedzeniem wiele faktów, o których u polskiego autora miałem dopiero przeczytać. I rzeczywiście, historie Mandeli w książce i filmie były bardzo podobne, niemal identyczne. I myślę, że jeśli ktoś chciałby poznać tylko życie pierwszego czarnoskórego prezydenta Afryki Południowej, powinien obejrzeć produkcję Justina Chadwicka, bo Jagielski niewiele nowego dodaje.

Trzech bohaterów i Republika Południowej Afryki

Nie chcę napisać, że dla polskiego reportażysty Mandela nie jest ważny. Jest. Ale opowiada też o wielu innych osobach. Jego drugim bohaterem jest twórca wuwuzeli – Saddam, a trzecim on sam – Wojciech Jagielski.

Życiorys tytułowego trębacza z Tembisy służy przede wszystkim przedstawianiu burzliwej historii Południowej Afryki, apartheidu i zniesienia nierówności. Te fragmenty okazały się najciekawsze: barwne, żywe, drastyczne, zmuszające do refleksji.

Na drugim biegunie znajdują się przemyślenia Jagielskiego o swojej roli, o pragnieniu spotkania z Mandelą, poszukiwaniu osób, które miały mu to umożliwić. Nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że mają one tylko na celu wprowadzenia do książki kolejnej osoby, ważnej skądinąd dla areny krajowej.

Wpisy o podobnej tematyce

Dodaj komentarz