Trawa śpiewa

Trawa śpiewa

Przed lekturą nie wiedziałem, czy dobrym pomysłem na poznanie twórczości Doris Lessing jest czytanie jej debiutanckiej powieści Trawa śpiewa. Nie miałem pojęcia, jak bardzo reprezentatywna jest dla myśli autorki. Nie wnikałem, ile w niej tego, z czym noblistka jest utożsamiana, choć intuicja podpowiadała mi, że niemało.

The Grass is Singing

Książkę czytałem w oryginale, po angielsku. Trudno będzie mi przez to pisać o jej stylu, który nazwałbym umiarkowanie prostym. Może na to wskazywać choćby to, że debiut Lessing był dla mnie zrozumiały w 98 lub 99% i musiałem z niego sprawdzić nieco ponad 90 słówek.

Dlaczego zdecydowałem się na oryginał? Dla nauki. Znam siebie, zdaję sobie sprawę, że przybliżać język obcy potrafię tylko na 2 sposoby, z czego pierwszy nie zawsze się sprawdzał: 1. z nauczycielem, 2. samodzielnie łącząc kształcenie i swoje hobby.

I tak, jakieś 20 lat temu, gdy gry rzadko były tłumaczone na nasz język, potrafiłem siedzieć ze słownikiem i dociekać o co chodzi w Baldur’s Gate, Diablo czy Dungeon Keeper. Z książkami próbowałem, ale ciągłe odrywanie się od tekstu do słownika drażniło mnie. Dopiero niedawno nastąpiła zmiana za sprawą czytnika ebooków Kindle, który takie tłumaczenie wykonuje w locie i pozwala uczyć się słówek za pomocą fiszek.

Kolonializm, feminizm, rasizm

Wracam do samej książki, w której już na samym początku jasne staje się, kto został zamordowany i kto tego zabójstwa dokonał. Cały dalszy ciąg, to opowieść o tym, jak do tego tragicznego finału doszło. Proste! Na szczęście ta struktura klamrowa przytula swoimi potężnymi ramionami poruszającą i żywą historię.

Oto południowa Afryka w czasach kolonialnych. Biali farmerzy próbują się dorobić wykorzystując do pracy miejscową czarną ludność. Próbują, bo nie każdy osiąga sukces. I co mi się spodobało w opowieści Lessing: nie jest to wina autochtonów, bo nieudolni są sami farmerzy. Na związek z jednym z tych nieudolnych decyduje się główna bohaterka Mary, co właściwie jest początkiem całego dramatu.

Odfajkowałem kolonializm, ale co jeszcze znalazłem w książce? Dużo w niej psychologii o lekkim zabarwieniu feministycznym. Sporo miejsca poświęcone jest relacjom białych i czarnych. Ale według mnie ani psychologia ani rasizm nie stanowią o sile tej powieści.

Jej najmocniejszą stroną jest atmosfera. Duszna, gorąca, ciężka, upalna, nie do wytrzymania, gęsta, przepocona i malaryczna. I nie mam tylko na myśli afrykańskiej pogody, ale tego, co dzieje się między bohaterami. Bo choć pozornie niewiele tu akcji, to trudno nie czuć stałego napięcia.

Wpisy o podobnej tematyce

Dodaj komentarz