Powrót na Nosal

Powrót na Nosal

Wreszcie nadszedł dzień, w którym miałem połączyć siły z Emilką. Obudziłem się wcześnie i szybko wyszedłem ze schroniska. Nadal padał deszcz, niezmiennie, by nie napisać z uporem maniaka. W kontrze do tej stałości dalszą metamorfozę przeżywał Potok Chochołowski – rwał potężnie, szalał, rozbijał z wielką siłą, nadrywając gdzieniegdzie linię brzegową i uciekając ze swojego koryta. Patrzyłem na to z pewną bojaźnią, ale nie zwalniałem kroku, bo chciałem jak najszybciej wyjść z doliny.

Razem na Nosal

Radość ze spotkania żony nie przysłoniła mi ważnego faktu – oboje byliśmy zmęczeni: ona całonocną podróżą, ja wodną przeprawą z dnia poprzedniego. Chcieliśmy choć trochę odpocząć i pobyć razem. Znaleźliśmy swoją kwaterę, rozpakowaliśmy się, pogadaliśmy i daliśmy wszystkim zegarom wyznaczyć południe.

Zastanawialiśmy się, gdzie pójść, by było mało męcząco i niedługo. W grę wchodziła któraś z dolinek, Gubałówka lub Nosal. Wygrał ten ostatni z powodów sentymentalnych: oboje kiedyś na nim byliśmy, za dzieciaka: Emilia z rodziną, a ja z wycieczką szkolną.

Na zielonym szlaku

Z kwatery ruszyliśmy na Kuźnicką Polanę, skąd zielonymi znakami wspinaliśmy się w górę. Popularny szlak, z powodu padającego deszczu i silnego wiatru, był tego dnia prawie pusty. Strome podejście ułatwiały nam schody, a i tak przystawaliśmy kilka razy złapać oddech.

Doszliśmy do pierwszych ekspozycji, które choć nie są nadzwyczaj przepastne, to i tak rozbudziły w nas czujność, by nie narazić się na niebezpieczeństwo. Z czubów kolejnych ścian rozpościerała się panorama na Kasprowy Wierch i Giewont, która miała jeden mankament – szczyty zasłaniały chmury. Kuźnicka Polana i same Kuźnice były za to widoczne bardzo dobrze. Zacinający i nasilający się deszcz przerywał nasze obserwacje, jakby chciał nas wyprosić z Nosala.

Wierzchołek osiągnęliśmy szybko i równie prędko z niego uciekliśmy. Nie chcąc schodzić tą samą drogą, zeszliśmy na Przełęcz Nosalową, a z niej do Kuźnic. Przed deszczem schowaliśmy się w busie, który odwiózł nas do Zakopanego, do naszej ciepłej i suchej kwatery.

Wpisy o podobnej tematyce

Dodaj komentarz