Wędrówka nad Reglami

Wędrówka nad Reglami

Drugą całodniową wędrówką chciałem wrócić w pobliże Szklarskiej Poręby. By nie powtarzać trasy z dnia poprzedniego, wybrałem wariant z Pielgrzymami i Ścieżką nad Reglami. Opcja dobra na upalnie zapowiadający się dzień, bo pozwala schować się w cieniu roślinności.

Pielgrzym

Ze schroniska wyruszyłem wczesnym rankiem. W kilka minut zszedłem niebieskim szlakiem ze Strzechy Akademickiej do Małego Stawu i Samotni, tworzących jedno z najbardziej urokliwych miejsc w Karkonoszach. Było wcześnie, schronisko dopiero się budziło, wokół niego i w bufecie spotkałem raptem kilka osób. Mnie ciągnęło dalej, na Starą Polanę.

Na Polanie z łatwością znalazłem zielone znaki prowadzące do Pielgrzymów, dużej grupy skał. Niby to nic, a jednak wysokie bloki granitu z sobie tylko znanego powodu przyciągają rokrocznie wielu turystów. Mnie udało się tam być samemu, ale była to zasługa wyłącznie wczesnej godziny.

Samotny trawers

Od Pielgrzymów wędrowałem zielonym szlakiem ku Przełęczy Karkonoskiej. Pozbawiony spektakularnych widoków fragment drogi pozwolił mi oswoić się z górską florą Karkonoszy. Ścieżką lub wybudowanymi drewnianymi podestami podążałem wśród drzew, krzewów, kwiatów i roślin, których nazwać w większości nie potrafię. Upał przybierał na sile, dlatego z chęcią schładzałem głowę w mijanych strumykach. Długo maszerowałem samotnie, a pierwszych turystów spotkałem przed przełęczą.

Jak w poprzednim dniu odpocząłem na werandzie Odrodzenia, skąd Przełęcz Karkonoską miałem niemal na dłoni. Czas upływał leniwie, nie miałem do czego się spieszyć, dlatego od schroniska zwolniłem tempo. Przeszedłem przełęcz, a pod Petrovą Boudą skręciłem w prawo, by dojść do Ścieżki nad Reglami. Maszerowałem spokojnie mijając kolejne rozdroża: pod Jaworem, pod Śmielcem, pod Wielkim Szyszakiem. W końcu zza listowia wyłoniły się Śnieżne Kotły, które u dna nie robiły tego efektu co u góry. Na szczęście u podnóża kotłów czekała na mnie inna atrakcja – Śnieżne Stawki. Nie potrafiłem się powstrzymać: zrzuciłem buty, zdjąłem skarpetki i włożyłem zmęczone nogi do zimnej wody.

Wokół Łabskiego Szczytu

Po odpoczynku ruszyłem żwawo w dalszą drogę. Czułem już spory głód, który chciałem zaspokoić w najbliższym schronisku. Przed sobą miałem najtrudniejszy technicznie fragment trasy – rumowiska skalne. Pokonałem je w ekspresowym tempie, skacząc po głazach niczym kozica. Na nic to się zdało! W schronisku „Pod Łabskim Szczytem” był taki tłum, że czekanie na obiad nie miało dla mnie żadnego sensu. Zjadłem resztki prowiantu i długo nie myśląc zdecydowałem, że konkretniej posilę się na zawsze gościnnej Hali Szrenickiej.

Pośród chmary latających mrówek wspiąłem się na Mokrą Przełęcz, by chwilę później stanąć przy Trzech Świnkach, z których niespiesznie zszedłem do Schroniska PTTK na Hali Szrenickiej. Zameldowałem się w obiekcie, wziąłem prysznic i zjadłem obiad. Wieczór przegadałem z turystą, z którym dzieliłem pokój. Miły człowiek. Po zamknięciu bufetu i odcięciu nam źródła piwa, położyliśmy się spać.

Nazajutrz z rana zszedłem z gór do Szklarskiej Poręby, z której pociągiem wyjechałem w stronę domu.

Wpisy o podobnej tematyce

2 komentarze do wpisu „Wędrówka nad Reglami”

Dodaj komentarz