Grzbietem Skrzycznego

Grzbietem Skrzycznego

Kolejny dzień i powtórne podejście pod Baranią Górą. Nie lubię tego, ale czasem trzeba powielić część trasy, by dojść w nowe miejsce. „Nowe” nie jest tu najlepszym przymiotnikiem, bo fragment szlaku od Malinowskiej Skały do Skrzycznego znam z zimowego wypadu z roku poprzedniego. Czy to mi przeszkadza? Bynajmniej.

Beskid Zielony

Zielonymi znakami wędruję przez zielony Beskid Śląski. Mogę wreszcie wyhamować, zżółwić tempo, bo cel i tak mam blisko. Co za chwila!

Wchłaniam nieuchwytne; coś czego bez pomocy zdjęć nie wygeneruję ze wspomnień: doskonale zielone szczyty przecięte nitkami ścieżek. Łudzę się, że pozbawione innych są stworzone tylko dla mnie, a spektakl kładących się na wietrze traw oglądam jedynie ja. I choć idę dalej, zostaję w tych miejscach na zawsze; z każdym metrem powielam się, bo chcę być tak bardzo.

Zachód słońca na Skrzyczne

Czerwono-różowe niebo. Mam moment na uchwycenie demontującego się słońca. Ona stoi obok, ale nie interpretujemy sceny. Błogość, cisza, wolna od myśli głowa, czas jak wryty i my stoimy wryci. Powoli ucieka, gaśnie wraz ze światem jedna z najlepszych chwil tego roku. Czy ona myśli tak samo? Nie pytam, oddalając zaprzeczenie we wtaczającą się w nas ciemność.

Trasa: Przysłop pod Baranią Górą – Barania Góra – Magurka Wiślana – Gawlasi – Zielony Kopiec – Malinowska Skała – Małe Skrzyczne – Skrzyczne

Wpisy o podobnej tematyce

Dodaj komentarz