Zespół rockowy Coma

Zespół rockowy Coma

Z Comą byłem od ich drugiej płyty. Pierwszą przegapiłem na przekór pozytywnym opiniom znajomym, bo wiele rzeczy robię na przekór. Ostatecznie zespół trafił w mój gust – kawał dobrego rocka z równie przyzwoitymi tekstami. Zajęli na długi czas zaszczytne pierwsze miejsce w mojej muzycznej hierarchii. To oczywiście miało odzwierciedlenie w kilkunastu koncertach, w których wziąłem udział.

Przełom

Pamiętam ostatni świetny koncert Comy. Było to w trakcie trasy promującej czerwony album. Wszystkie następne występy kapeli były coraz gorsze. Działo się to głównie (a może wyłącznie) za sprawą wokalisty, którego śpiew pozostawiał wiele do życzenia. Z koncertu na koncert mizerniał. Wystarczy posłuchać na YouTube Roguckiego z Przystanku Woodstock 2014. Słychać tam tylko skrzeczenie, wycie i brak siły głosu. To był dla mnie ostatni występ Comy, na którym byłem nieprzypadkowo i w pełni świadomie. Jasne, muzycznie cały czas byli świetni, ale zespół nie może przez kilka lat nadrabiać słabości swojego frontmana. Bo niestety, Piotr Rogucki dziś to tylko cień samego siebie sprzed paru lat.

Makrokosmos

Byłem fanem Comy, ale już nim nie jestem. Choć żal, to zawsze mogę odpalić którąś z płyt zespołu i wrócić do wspomnień. Powątpiewam, by zespół umiał mnie jeszcze zachwycić. Dużo się zmieniło, inni mnie zdążyli zafascynować i nie widzę szansy dla łódzkiej formacji.

Tak – mam pretensję do Roguckiego, spieprzył to okrutnie.

fot. J. Łobodzińska

Wpisy o podobnej tematyce

Dodaj komentarz