Widnokrąg

Brakuje mi słów, by dobrze rozpocząć notatkę o tej książce. Coś wspaniałego, pięknego, wielkiego. Myśliwski tą jedną powieścią urósł w moich oczach do pozycji mistrza. Nie da się opowiedzieć Widnokręgu, każdy opis byłby wybrakowany – trzeba przeczytać.

Niekończąca się opowieść

Książkę Myśliwskiego czytałem z poczuciem, że to opowieść o mnie. Mógłbym wypisać z niej mnóstwo zdań, z którymi w jakiś sposób identyfikuję się. Co dla mnie najdziwniejsze; nie mająca większej chronologii historia głównego bohatera, co rusz otwierająca nowe oblicza, nie jest w żaden sposób niezwykła, a mimo to wchłania jak gąbka wodę. To opowieść dorosłego już Piotra o tym, co za nim: pełna refleksji, słusznych prawd, szczerości i dobra. Jest tu wszystko: dzieciństwo, rodzina, polska wieś, wojna, matka i ojciec, rodząca się miłość, dorastanie, relacje międzyludzkie, żądze, sny, więzi, korzenie, uczucia, bieda. Wszystko, co mieści się w widnokręgu głównej postaci. I może przez to „wszystko” jest to tak sugestywne i bliskie.

Pięknie napisana powieść, z wielkim kunsztem, a przy tym prosto i naturalnie. Snuje się mimochodem do przodu, a i tak porwała mnie zupełnie. Niezwykła perła. Jestem pełen uzasadnionych obaw, że długo nie przeczytam czegoś lepszego.

Wpisy o podobnej tematyce

Dodaj komentarz