Obraz po bitwie

Pół roku z kawałkiem żyłem remontem domu. Był to czas niełatwy, stresujący i poddający moją cierpliwość wielkiej próbie. Przeżyłem pył i brud; hałas młota pneumatycznego; brak gazu, ciepłej wody i toalety; kilkukrotne przeprowadzki z jednego pokoju do innego; odsyłanie niezamówionych płytek i kilkanaście innych przygód. Nie zabiło mnie to, jestem więc mocniejszy. Światełko w tunelu rośnie z każdym dniem, wracam do normalności.

Śmieszne, jak bardzo po takich perypetiach doceniam udogodnienia: mam ciepłą wodę, gotuję, chodzę boso, bo jest wreszcie czysto. To dobry moment, bym sięgnął po rzeczy, które odstawiłem przez remont na bok i za którymi zwyczajnie tęskniłem. Wracam!