Rajd na orientację

Rajd na orientację

Kiedy bieganie zaczęło mnie nużyć, pomyślałem, że rajd na orientację pozwoli mi na odbicie się od dna. Po 3 latach oczekiwania wybór padł na 18 edycję Tropiciela.

I tak na świeżo po wydarzeniu jestem w stanie przyznać, że ten sport mnie nie wciągnie. Lubię maszerować, lecz w górach, a nie lesie. W tym drugim zdecydowanie wolę zbierać grzyby. I raczej za dnia, a nie w nocy. Zatem podstawowe założenia wydarzenia pokłóciły się z moimi preferencjami. No ale gdybym nie spróbował, to nigdy bym tych nauk nie pobrał.

Przyznaję, że świetnie jest dojść do punktu kontrolnego. Radość temu towarzysząca trwa jednak zbyt krótko w stosunku do czasu spędzonego w trasie. Stąd największą frajdę miałem ze spotkania znajomych, z którymi tworzyliśmy drużynę. I nawet nie przeszkadzało mi, gdy nikomu ze zmęczenia już nie chciało się rozmawiać.

Dodaj komentarz