Mela Koteluk

Mela Koteluk

Nie jestem melomanem. Odbiór muzyki mam dość przypadkowy. Wielu wykonawców odrzucam, gdy zbyt intensywnie lansuje ich radio. Czasem powody są bardziej płytkie: zła nazwa zespołu, zbyt stary/młody muzyk, brzydki teledysk albo słaby tekst. Nie lubię też kobiecych wokalów, z nielicznymi wyjątkami.

Mela Koteluk

Pierwsza zaczęła jej słuchać Emilia. Ja, stary rockman, bezmyślnie i co pewne złośliwie ustawiłem się w opozycji do tego jej odkrycia. Działa przeciw wokalistce wytoczyłem standardowe: „to przecież muzyka dla brzydkich i starych dup, co faceta nie mają”. Żona się nie złamała. Zaliczyła koncert Meli i wzmożenie słuchała dokonań artystki. A ja pozostawałem cały czas ze swoim zdaniem, byle być Emilii na przekór.

Olśnienie

Gdyby można było
szybciej odnajdywać
widzieć trochę więcej
słyszeć wszystkie dźwięki

Olśnienie nastąpiło we Wrocławiu. Jak za dotknięciem różdżki prysły moje durne wymysły. Wystarczyły 2 piosenki, kilka minut pięknego wokalu i poczułem, jak Mela Koteluk łapie mnie w swoją pułapkę. Do dziś jestem pod wielkim wrażeniem. Cenię artystkę za lekkie melodie i świeże, bezpretensjonalne, liryczne teksty. Zdecydowanie jest dla mnie numero uno wśród wokalistek. Mam ogromną ochotę usłyszeć ją na żywo, ale na dłużej niż 2 utwory.

fot. Honorata Karapuda (źródło: Facebook)

Wpisy o podobnej tematyce

Dodaj komentarz