Niekulturalny Kościan

Mamy kryzys na całego. Jest tak źle, że trzeba ciąć. Część radnych mojego miasta, w imię oszczędności, postanowiło zamknąć dwie filie bibliotek. Jestem wyczulony na punkcie ogólnie pojętej kultury, dlatego gdy czytam o takich durnych posunięciach, krew mnie zalewa.

O złej (mam ochotę to określić dosadniej) decyzji możecie przeczytać tutaj i tutaj. Dlaczego złej? Bo realnie miasto oszczędzi na tym zaledwie ok. 30 tysięcy złotych. „Zaledwie”? Tak, bo gdyby każdy radny obniżył swoją dietę o 120 złotych miesięcznie, to po roku oszczędzono by właśnie 30 tysięcy. Tylko to jest Polska, siedzisz na stołku, to sam sobie już nie zabierzesz.

Książki mierzone liczbami

Wkurza mnie w tym wszystkim zasłanianie się liczbami. W obu filiach łącznie jest ponad 600 czytelników. Dużo, mało? Chyba niezły wynik, skoro w bibliotece głównej też szału nie ma, gdzie tylko 3800 osób korzysta z wypożyczeń. Ale to tylko liczby, które pokazują, jak wiele jest do zrobienia, by zachęcić więcej osób do korzystania z miejskich zbiorów.

Ale w tym mieście myśli się odwrotnie. Skoro coś jest niepopularne, w dodatku przynosi straty, to najlepiej to zlikwidować. A jak znam historię, to coś raz wykreślone z mapy tego zaścianka, już nigdy nie wróci. Kilkanastu (nieza)radnych wypięło się na ponad 600 osób, choć to i tak liczba mocno zaniżona. Z filii korzystały też osoby nie będące oficjalnie czytelnikami, choćby dzieci.

451 stopni Fahrenheita

Ray Bradbury to wizjoner. W jednym się pomylił. Książek nie trzeba palić, wystarczy je przeliczyć na pieniądze. Serio, w tak małym ośrodku jak Kościan, ze skromną ofertą kulturalną, ktoś dokręca śrubę poprzez biblioteki. Genialne!

Kocham w pewnym sensie to miasto, jest mi bliskie, ale mam prośbę. Nie przyjeżdżajcie tutaj, nie zostawiajcie swoich pieniędzy, w żaden sposób nie wspierajcie tej na wskroś nieatrakcyjnej dziury. Skoro włodarze zaczęli pisać to wiekopomne dzieło niszczenia miejscowej kultury, to dajmy im je dokończyć.

Ten post ma 3 komentarzy

  1. Jola

    Smutne to co napisałeś i rozumiem Twoje rozgoryczenie i złość. Obserwując to co się dzieje w naszym kraju nie ma w zasadzie dnia żebym nie pomyślała,, gdzie ja żyję? „”….

    1. Ajkub

      Niemądrymi łatwiej rządzić. Paradoksów u nas wiele od lat i patrząc przez pryzmat lat nie jest istotne, która opcja polityczna jest u władzy.

  2. Ambrose

    Podwójna korzyść! Bo z jednej strony miasto zaoszczędzi na wynajmie, z drugiej zaś, patrząc na problem czytelnictwa bardziej perspektywicznie i uwzględniając utrzymujący się trend malejącej popularności czytania książek, można jeszcze uciąć środki na wszelkie programy i akcje promujące czytelnictwo.

    A tak na poważnie to brak słów. Szkoda, że tych filii nie potraktowano jako miejsc z potencjałem, które przy odpowiednim dofinansowaniu i wsparciu mogłyby się stać ośrodkami kultury, gdzie zaprasza się najmłodszych, by Ci mogli obcować ze słowem pisanym. Oswajanie dzieci z książkami powinno odbywać się właśnie w bibliotekach (bo patrząc na statystyki, od coraz większej liczby dorosłych nie da się przejąć pozytywnych nawyków czytelniczych, bo takowe zanikają), ale do tego potrzebna jest zachęta w postaci spotkań z autorami książek dla dzieci, czy różnego rodzaju zabaw. A trudno wyobrazić sobie, by jeden (!) pracownik potrafił to wszystko sam zorganizować.

Dodaj komentarz