Kurtyka. Sztuka wolności

Kurtyka. Sztuka wolności

Wygłodniały literatury i gór z dużymi nadziejami sięgnąłem po biografię Kurtyka. Sztuka wolności Bernadette McDonald. Obawiałem się co prawda, znając nieco osobę himalaisty, że może być to pozycja w dużej mierze przegadana i przeintelektualizowana. Na szczęście wszystko w niej jest świetnie wyważone

Papiery na wspinanie

Czytając biografię zawsze próbuję odnieść ją do siebie i sprawdzać na ile bliski jest mi opisywany bohater. Muszę przyznać, że Wojtek Kurtyka ujął mnie w wielu aspektach.

Z przyjemnością czytałem o trącącym lekkim romantyzmem a zarazem przesiąkniętym filozofią podejściu do gór, o silnym trwaniu przy swojej drodze – zdobywaniu szczytów w stylu alpejskim, o wyznaczaniu sobie trudnych celów, czy o umiejętności rezygnowania i przyjmowania niepowodzenia.

Z kart książki rysuje się postać wyjątkowa, mocno bezkompromisowa, niezależna, inteligentna, autonomiczna. Być może, a może tylko na papierze to najciekawsza postać wśród legend polskiego wspinania

Wypełnianie pustki

Przy książce Bernadette McDonald od pierwszych rozdziałów wypełniła się moja wewnętrzna powstała w ostatnich miesiącach czytelnicza i eksploracyjna pustka. Choć czytałem z doskoku, historie wypraw silnie mnie pochłaniały. Z żalem odkładałem książkę wzywany przez rodzinne obowiązki.

Chętnie przyznam, że to najlepsza pozycja o życiu himalaisty, jaką do tej pory przyszło mi czytać. Wszystko w niej jest akurat, w odpowiedniej ilości, w dobrym miejscu, niezwykle przemyślane.

Wpisy o podobnej tematyce

Dodaj komentarz