Romantyzm 2.0: o Tatrach

Ta historia wygląda tak. Widzimy się zbyt często; mijamy; bywa, że rozmawiamy. Wszyscy mówią, że jesteś urocza – to prawda, nie przeczę. Dni płyną, nie wracają, między nami po staremu ciągle nic. W końcu przychodzi ta noc – noc naszego pierwszego tańca. Stajesz przede mną, najpiękniejsza ze wszystkich. Pierwsze kroki, naturalne uśmiechy, trochę szczerości i nagle trach! Olśnienie i blask!

Wyjście z doliny

Pieprzyć niemoc! Słabość dnia poprzedniego musiała być wypadkiem przy pracy. Z Gór Kamiennych chciałem wyjść z poczuciem, że zaliczyłem maksymalną ilość wzniesień. Gonił mnie rozkład pociągów, ale czasu i tak miałem sporo.