• Post category:Blog

Powrót do słów

Chcę wrócić do pisania. Do poezji i prozy. I jasne, wszystko co napisałem 10 lat temu to chłam. Ale ta dekada zmieniła wiele, przede wszystkim mnie, gdyż stałem się solidnym krytykiem. Zdając sobie z tego sprawę jestem przekonany, że napiszę znacznie lepiej: dojrzalej, bardziej treściwie, delikatniej a zarazem ostrzej. Póki co o tym myślę – bardzo intensywnie.

  • Post category:Blog

Rajd na orientację

Kiedy bieganie zaczęło mnie nużyć, pomyślałem, że rajd na orientację pozwoli mi na odbicie się od dna. Po 3 latach oczekiwania wybór padł na 18 edycję Tropiciela.

  • Post category:Blog

Mr. Robot

Dobre opinie zachęciły mnie do obejrzenia serialu Mr. Robot. O ile początkowe odcinki wciągnęły mnie jak diabli, to każdy następny oglądałem z coraz mniejszym zainteresowaniem. A gdyby główna postać – Elliot nie miał bardzo pokręconej psychiki (świetne monologi!), to pewnie porzuciłbym Mr. Robota gdzieś w połowie. Serial do obejrzenia, choć do zeszłorocznego True Detective się nie umywa.

  • Post category:Blog

Zespół rockowy Coma

Z Comą byłem od ich drugiej płyty. Pierwszą przegapiłem na przekór pozytywnym opiniom znajomym, bo wiele rzeczy robię na przekór. Ostatecznie zespół trafił w mój gust – kawał dobrego rocka z równie przyzwoitymi tekstami. Zajęli na długi czas zaszczytne pierwsze miejsce w mojej muzycznej hierarchii. To oczywiście miało odzwierciedlenie w kilkunastu koncertach, w których wziąłem udział.

  • Post category:Blog

Racocki koń

Racot to konie. To pierwsze i najlepsze skojarzenie. Konie, które ochoczo witają wszystkich jadących od strony Kościana. Można się przy nich zatrzymać, pogłaskać po łbach lub nakarmić jabłkiem czy też cukrem. Są pięknymi zwierzętami, których masy i siły nieco się obawiam, dlatego zdecydowanie wolę je podpatrywać niż dosiadać. Ale znam wielu, którzy doskonale sobie radzą w siodle. To zasługa z kolei racockich szkółek jeździeckich. Bo tu, w Racocie wszystko kręci się wokół koni.

Racocki koń

Frederick Forsyth

Dekadę temu zaczytywałem się w twórczości angielskiego powieściopisarza Fredericka Forsytha. Pierwsza książka? „Dzień Szakala”! A później wszystko, co znalazłem w miejskiej bibliotece: „Akta Odessy”, „Psy wojny”, „Czwarty protokół”, „Negocjator” i „Fałszerz”. Z wymienionych najciekawszymi są według mnie dwie pierwsze powieści Forsytha, które umiałbym opisać. Kolejne wyparowały z mojej pamięci i tyle tylko wiem, że je przeczytałem.

  • Post category:Blog

Drzewo na świeżym ściernisku

Długi czas marzyłem o lustrzance. Dzięki prezentowi, jaki sprawiła mi żona, mogę od niedawna próbować swoich sił w nieco bardziej zaawansowanej fotografii. Mój aparat to Pentax K-50 ze standardowym czyli kitowym obiektywem.